Warszawa. Teatr Wielki. Czarodziejski flet. Muzeum Narodowe. Nalewki. Dużo przyjemności! Tak wyglądały dwa dni w Warszawie. W autokarze, zgodnie z grudniową tradycją BKW degustowaliśmy nalewki własnego wyrobu. W Muzeum Narodowym odwiedziliśmy słusznie chwaloną wystawę poświęconą epoce biedermeieru, uświadamiając sobie, że w takiej estetyce żyli nasi ulubieńcy: Chopin, młody Verdi, Schubert, Rossini, Donizetti, Bellini, Moniuszko. Ale to co najważniejsze, wydarzyło się wieczorem – zjawisko, magiczna, nowatorska inscenizacja opery Mozarta. Za tą niezwykłą wizją splecioną z teatru i niemego kina doby  ekspresjonizmu stał Barry Kosky – jeden z najważniejszych reżyserów naszych czasów. Podziwialiśmy pomysłowość i synchronizację artystów z projekcjami. A następnego dnia – Warszawa i jej atrakcje z Zamkiem Królewskim na czele.
Warszawa. Teatr Wielki. Czarodziejski flet. Muzeum Narodowe. Nalewki. Dużo przyjemności! Tak wyglądały dwa dni w Warszawie. W autokarze, zgodnie z grudniową tradycją BKW degustowaliśmy nalewki własnego wyrobu. W Muzeum Narodowym odwiedziliśmy słusznie chwaloną wystawę poświęconą epoce biedermeieru, uświadamiając sobie, że w takiej estetyce żyli nasi ulubieńcy: Chopin, młody Verdi, Schubert, Rossini, Donizetti, Bellini, Moniuszko. Ale to co najważniejsze, wydarzyło się wieczorem – zjawisko, magiczna, nowatorska inscenizacja opery Mozarta. Za tą niezwykłą wizją splecioną z teatru i niemego kina doby  ekspresjonizmu stał Barry Kosky – jeden z najważniejszych reżyserów naszych czasów. Podziwialiśmy pomysłowość i synchronizację artystów z projekcjami. A następnego dnia – Warszawa i jej atrakcje z Zamkiem Królewskim na czele.

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.